Jest chyba jakaś szansa, że zima w końcu się skończy. Przez tyle miesięcy każdy pewnie zdążył powiększyć swój zestaw zimowych butów albo wymienić jego skład, bo doprawdy trudno nie zedrzeć podeszew i nie przemoczyć tysiąc razy cholewek przez tyle miesięcy. Przynajmniej, jeśli się czasem wychodzi po bułki. Ale jak już wiosna była łaskawa przyjść, trzeba te kozaki, kalosze i śniegowce gdzieś przechować tak, żeby do następnej takiej pięknej i długiej zimy dotrwały w dobrym stanie i potem tę zimę przetrwały.

szafka na buty

Source: masterbrand.com via noerror on Pinterest

 

Sprawa numer jeden: czyszczenie. Po sezonie trzeba buty umyć. Nie kąpać, a porządnie usunąć brud z wierzchu mechanicznie ręką dzierżącą szczotkę lub gąbkę, w zależności od materiału. Następnie trzeba dać im wyschnąć. Nie suszyć! Suszenie niszczy kształt buta, a wysychanie to nieszkodliwy proces.

Po wyschnięciu należy potraktować obuwie substancją odpowiednią dla materiału, z jakiego jest zrobiony. Jest tego tyle, że doprawdy nie warto zaprzątać sobie głowy klasyfikacją, lepiej doraźnie radzić się sprzedawczyni w sklepie. Następnie znowu trzeba dać im wyschnąć.

Czyste i odpowiednio zakonserwowane obuwie należy gdzieś schować. Oferowane w sklepach meblowych szafki na buty mają zwykle odpowiedni kształt i wygodne otwieranie, jednak nie zapewniają tego, co najważniejsze – dopływu powietrza! Butów nie można przechowywać szczelnie zamkniętych. Na przedbiegach odpadają torby foliowe oraz wszelkie szczelne szuflady i szafki. W dykcie zawsze można porobić dziury, jednak jeśli tylko się da, warto zadbać o ażurowe drzwiczki w szafce na buty. Niezłym pomysłem jest też wykorzystanie oryginalnego pudełka. Na koniec trzeba buty wypchać. Nic nie zastąpi profesjonalnych prawideł, ale dobrze pogięta tektura też powinna zdać egzamin. Tyle. Osobom, które mają inne buty na każdy dzień, serdecznie współczuję.